Samochody z duszą: Ford Mustang
Autor: BartekPronin Dodano: Niedziela, 22 maj, 2011
Od dobrych kilku miesięcy odwiedzam Demotywatory z częstotliwością raz na tydzień lub dwa. Szczerze powiedziawszy to przypominam sobie o serwisie, kiedy przeczytam wszystkie interesujące mnie newslettery, wiadomości motoryzacyjne i gospodarcze, nawet wolę popatrzeć na sesję w bikini umieszczoną w rubryce życie gwiazd. To wszystko dlatego, że demoty już dawno przestały demotywować, bo tworzą je 15 latkowie z napalmem na twarzy, którzy fascynują się Paolo Coelho. Zamiast czytać coś, co konkretnie zwali człowieka z nóg w poniedziałkowy dzień pracy, widzimy setny frazes na temat przyjaźni, miłości, życia, śmierci, czy cokolwiek innego. Jednak jakiś czas temu trafiłem na demotywator, który poniekąd wpisywał się w niezbyt demotywujący nurt, ale jednak był bardzo prawdziwy. Przedstawiał on starszego mężczyznę, pod którym widniał tekst:
Mój dziadek. Nie mówi niczego, co mógłbym wrzucić jako cytat na demoty, ale i tak jest zajebisty.
Wysłałem linka kilkunastu znajomym i praktycznie każdy powiedział, że coś w tym jest. Mój dziadek w tym roku skończy 81 lat i zawzięcie powtarza, że ma już w życiu z górki. Z jednej strony podziwiam go, że ma luźny stosunek do rzeczy ostatecznych, ale z drugiej strony na pewno przykro będzie jak go w końcu zabraknie.. Mój dziadek nauczył mnie jeździć na rowerze i samochodem, co więcej - nauczył też moją siostrę, a to czyni go kozakiem dydaktyki instruktażu. Drugi dziadek, mimo że przeszedł ciężką chorobę i nie funkcjonuje już normalnie, ma równie duże zasługi w moim rozwoju. Jakoś tak dziwnie wyszło, że pierwszy ode mnie miał komputer z modemem (tak kiedyś się łączyłem z Internetem:)) i zaraził mnie pasją do gotowania.
To, co wydaje mi się w dziadkach najfajniejsze to oldschool’owe podejście do życia. Dziadek żyje jeszcze w czasach, kiedy kobiety zdobywało się prezentami, statusem społecznym i gwarancją bezpieczeństwa finansowego, dlatego z niewiadomych mi przyczyn powtarzał mi, że muszę w życiu się “ustawić”. Znaczy to mniej więcej tyle, że potrzebna mi dziewczyna z mieszkaniem i bogatym ojcem, który da mi pracę. Dziadka mierzi również załatwianie jakichkolwiek spraw urzędowych - w jego przekonaniu wszystko powinno dać się załatwić przy butelce gorzały, a nie przez stanie w kolejkach.
Dziadek - niezależnie czy mój, czy Twój - jest najczęściej anachroniczny ze swoimi przekonaniami, ale w gruncie rzeczy nie można odmówić mu życiowej mądrości i zaradności. Historia motoryzacji zna przykłady samochodów, które są odzwierciedleniem naszych dziadków - proste, z olbrzymim sercem, dzisiaj ciężko się nimi poruszać. Tak, to muscle cary wraz ze swoją najjaśniejszą gwiazdą - Fordem Mustangiem.

Oczywiście mówię o pierwszym i jedynym słusznym Mustangu z 1964 roku. Jeśli nie zakochasz się w jego wyglądzie, to na pewno powali Cię na kolana bulgotanie jego V - ósemki. Powiedzieć, że to miód na uszy, to jakby go obrazić. Dla mnie to dusza ulatująca przez tłumik, potem wydech i tętniąca pod maską. Fani marki zapytani, co najbardziej kochają w starym Mustangu, odpowiadają: za to, że tak naprawdę nigdy nie przestaje się go kochać. Trochę jak z dziadkiem, prawda?
Ideą muscle carów było stworzenie prostego w obsłudze wozu dla każdego, kto choć trochę lubi samochody sportowe. Jednak Mustang zasłynął jeszcze jedną ważną rzeczą z punktu widzenia marketingu. Oferował on niemalże 100 - procentową odpowiedź na potrzeby i wymagania klienta. Począwszy od niesamowicie rozbudowanej palety silników, poprzez wybór skrzyni biegów, kończąc na wzorze felg
Mustang to też swego rodzaju magia nazwy. Posiadając go (niezależnie od wersji i rocznika) jesteś kimś. Tak jak posiadając Lexusa, Corvette czy Lamborghini. Mustang to jedna z tych nazw, która broni się sama za siebie i nie musisz się rozwodzić na temat mocy Twojego silnika, czy konfiguracji skrzyni biegów, jak chociażby posiadacz Golfa GTI.
Wracając do Mustanga pierwszej generacji, mam nadzieję że choć trochę zbliżyłeś się do przekonania, że jest on motoryzacyjnym odbiciem naszych dziadków. Ciężko nimi dzisiaj jeździć, ze względu na koszty benzyny, okropny układ kierowniczy i zawieszenie. Tak samo ciężko byłoby dzisiaj żyć zgodnie ze światopoglądem naszych dziadków. Nie można jednym i drugim odmówić 2 rzeczy - zasług i serca, które w nich drzemie. I to właśnie czyni ich tak zajebistymi.

Zobacz również:
Auta PRLu..czyli naszej młodości..: "Fiat 127" część 2Co ciekawe model ten posiadał bardzo pojemny i duży bagażnik(375 litrów), choć same auto przecież nie należało do ...
Auta PRLu..czyli naszej młodości..: "Fiat 127" część 1Pierwszy model Fiata 127p został wyprodukowany w 1973 roku. Miał to być brat włoskiego fiata 127p, którego projekt na ...
Samochody z duszą: Mercedes 300SL/SLRKoneserzy filmu mnie pewnie zabiją, ale osobiście dzielę kino na 2 kategorie: kino rozrywkowe i kino nieco mądrzejsze, ...





(17 głosów, średnia: 4.12 z 5)
Kobieta powiedziała:
Dzięki, zgadzam się jak najbardziej - to jedna z absolutnych ikon motoryzacji.
Mam takie pytanie do was (i nie tylko): kupilibyście dzisiaj Mustanga, czy raczej rozważalibyście inne muscle cary? Dla przykładu: Camaro SS (420KM) można mieć za 30 tys.$
22 maj 2011 o 14:54
Piękne auto
22 maj 2011 o 16:40
Świetny artykuł, pozdrawiam wszystkich którzy mają w sobe coś oldschool’owego