Dziesięciu kozaków kina
Autor: RK Dodano: Czwartek, 6 sierpień, 2009
Czy Wy także jesteście zmęczeni oglądaniem na ekranach kin kolejnych papierowych bohaterów? Czy nie macie dość już robotów zmieniających się w samochody lub żołnierzyków wykreowanych na jedną modłę, wypowiadających swoje kwestie przytłumionym głosem bez żadnego charakteru? Jeśli tak, to podarujcie sobie odgrzewanie postaci Marvela i zerknijcie na poniższy ranking. Przygotowaliśmy dla Was zestawienie największych kozaków kina, którzy swymi postaciami albo zapisali się na trwałe w historii dużego ekranu, albo byli nieudolnie naśladowani przez innych.
10. Tutaj uplasował się najlepszy agent Jej Królewskiej Mości – James Bond. Wprawdzie za sprawą jego gadżetów padło wielu czarnych charakterów, a on sam miał kobiet na pęczki, to jednak bez gadżetów z MI6 i licencji na zabijanie byłby zwykłym lalusiem. Niemniej za umiejętność pilotażu czegokolwiek i pokonanie gościa o żelaznej szczęce, Bond zasłużył na dziesiąte miejsce w rankingu.
9. Te miejsce zarezerwowane jest dla najlepszego żołnierza Stanów Zjednoczonych – Johny’ego Rambo. Wprawdzie powinien je dzielić ze swoim przyjacielem Pułkownikiem, który wymiatał swoimi tekstami w stylu: „To nie Bóg stworzył Rambo – to ja!”, ale ze względu na to, że Johny był najszerszym z żołnierzy w Wietnamie, to nie wystarczyło już miejsca na podium. Za fajny nóż, bez którego Johny miałby jeszcze cięższe życie, niż miał, lokujemy go na dziewiątym miejscu.
8. Równie niezniszczalny jak Rambo był Terminator. Wprawdzie nie był człowiekiem, ale petowanie cygar na klacie i garść nieśmiertelnych tekstów to tylko niektóre z jego atutów. „I’ll be back.”, albo „ Hasta la Vista, Baby!” - pamiętacie? 100% kozactwa.
7. Sylwester Stalone grał jeszcze jednego kozaka. Mowa oczywiście o Włoskim Ogierze – Rockym Balboa. W pierwszej części Rocky prał się niemiłosiernie z Apollem i pokazał, że człowiek ze slumsów może wyjść na prostą. Wielki hart ducha i zapał z jakim trenował sprawiły, że Balboa zapisał się na stałe w pamięci kinomaniaków.
6. Z sentymentu do polskiego kina warto tutaj zapisać porucznika Borewicza. Któż z nas go nie pamięta? Są trzy powody, dla których 07 zajmuje miejsce 06: niezmordowane pościgi za szmuglerami lodówek, nienaganny sposób wypowiadania się i poprawność polityczna, która nierzadko wywoływała uśmiech na twarzy.
5. Drugą piątkę największych kozaków kina otwiera człowiek, który po 1973 roku był naśladowany niemal przez wszystkie polskie dzieci. Mowa oczywiście o Bruce Lee. Szukając zemsty i zawsze walcząc w dobrej sprawie tak mocno zapisał się w historii kina, że po tylu latach polskie stacje telewizyjne lubią emitować do znudzenia jego filmy. Może nie mają jeszcze play fresh…
4. Ta pozycja została zajęta przez siedmiokrotnego mistrza świata w karate oraz mistrza wszechświata we wszystkim – Chucka Norrisa. W zasadzie jakikolwiek komentarz jest tu zbędny. Miał być na miejscu pierwszym, lecz…nie wyraził takiej woli.
3. Prawdę mówiąc, komentarze do postaci ulokowanych na trzech pierwszych miejscach nie są potrzebne. Ale jak tu nic nie mówić, skoro te postaci aż kipią od brawury i kozactwa. Pierwszą z nich jest Toni Montana, czyli tytułowy ‘Człowiek z blizną’. On zawsze mówił prawdę, nawet gdy kłamał. Mimo swego bezwzględnego charakteru posiadał zasady, które nie pozwoliły mu zabić kobiety i dwójki małych dzieci. A oprócz tego wygłosił kilka niezapomnianych tekstów. Przykładem jest: „Say hello to my little friend!”, który był powtarzany przez czarnoskórych raperów, postaci filmowe i bohaterów gier komputerowych.
2. Drugie miejsce należy do Blondiego – postaci granej przez Clinta Eastwooda w ‘Dobrym, złym i brzydkim’. Odpalanie zapałek od zarostu na twarzy, zerwanie strzałem z rewolweru liny czy rozłożenie bandy rewolwerowców – to dla niego pryszcz. No i jeszcze ten tekst: „Przygotuj trzy trumny!” To dopiero kozak!
1. Na szczycie rankingu znalazła się postać, która przez wielu uważana jest za najlepiej zagraną w historii kina. Jest to Vito Corleone, czyli tytułowy „Ojciec chrzestny”, którego zagrał Marlon Brando. Nieśmiertelny głos, który rozpozna się w każdym zakątku globu oraz początkowa scena „Bonasera” to rzeczy, za które Don Corleone znalazł się na szczycie listy.
Zobacz również:
Owoce dla facetaLato zbliża się szybkimi krokami i już niedługo będziemy mogli cieszyć się widokiem pięknego słońca i skąpanych ...
Zamiast szalikaFirma Sanyo dbając o zdrowie facetów proponuje zakup specjalnych ocieplaczy do szyi i karku. Ten nietypowy ubiór ma wkrótce ...
Omax Lens - obiektywy szerokokątnePytanie: co tak naprawdę fotografuje facet na plaży? Obiektywy Omax rzeczywiście pozwalają zawrzeć na zdjęciu ...





(8 głosów, średnia: 2.75 z 5)
28 październik 2009 o 16:06
zabrakło miejsca dla mega cfaniaka-FranKa Mauera Z PSÓW :) MY tu jeszcze kurwa wrócimy z olem… hihihihi